
Firmy budowlane wyceniają robotę najczęściej na podstawie stawki, którą płaci konkurencja. To działa do pierwszego kontraktu, na którym maszyna pracuje więcej, niż zakładano — wtedy okazuje się, że stawka nie pokrywała kosztów.
Z czego składa się koszt motogodziny
Rachunek dzieli się na dwie części: koszty stałe, które biegną niezależnie od tego, czy maszyna pracuje, i koszty zmienne, naliczane za każdą godzinę pracy.
Koszty stałe w skali roku:
- Rata leasingowa albo amortyzacja przy zakupie gotówkowym
- Ubezpieczenie maszyny — zwykle 1–2 procent wartości
- Badania dozorowe i opłaty urzędowe
- Miejsce postojowe i zabezpieczenie
Koszty zmienne na godzinę pracy:
- Paliwo — pozycja największa i najłatwiejsza do zmierzenia
- Oleje, smary, filtry rozliczone na motogodzinę
- Zużycie elementów roboczych — zęby, lemiesze, groty
- Zużycie podwozia lub ogumienia
- Rezerwa na naprawy nieplanowane
Dzielnik, który wszystko zmienia
Koszty stałe dzieli się przez liczbę motogodzin przepracowanych w roku. I tu tkwi najczęstszy błąd — do rachunku wpisuje się liczbę optymistyczną.
Maszyna, dla której założono 1200 mth rocznie, a przepracowała 700, ma koszt stały na godzinę wyższy o 70 procent od zakładanego. Przy racie 4 tys. zł miesięcznie różnica wynosi około 27 zł na każdej motogodzinie.
Rozsądna praktyka: policz dwa warianty — realistyczny i pesymistyczny (o 30 procent mniej godzin). Do wyceny używaj pesymistycznego.
Rezerwa na naprawy — pozycja, którą wszyscy pomijają
W pierwszym roku eksploatacji nowej maszyny napraw praktycznie nie ma. Dlatego łatwo zapomnieć, że w roku czwartym i piątym pojawią się: regeneracja siłowników, wymiana podwozia, naprawa pompy.
Praktyczny szacunek to 3–8 procent wartości maszyny rocznie, uśrednione przez cały okres eksploatacji, przy czym niższy próg dotyczy maszyn nowych i dobrze serwisowanych, wyższy — używanych i pracujących w trudnych warunkach.
Te pieniądze warto odkładać, a nie tylko wpisywać do arkusza. Awaria zwykle przychodzi w najgorszym momencie płynnościowym.
Paliwo — mierz, nie szacuj
Zużycie katalogowe podawane jest przy określonym obciążeniu. Realne zużycie zależy od operatora, rodzaju gruntu i proporcji pracy do jałowego biegu.
Najprostsza metoda pomiaru: przez miesiąc zapisuj każde tankowanie i stan licznika motogodzin. Podziel litry przez godziny. Wynik bywa o 20–30 procent wyższy od katalogowego i to on ma trafić do kalkulacji.
Przy okazji zobaczysz, ile czasu maszyna pracuje na jałowym biegu. W maszynach kompaktowych, takich jak ładowarka burtowa Bobcat, redukcja biegu jałowego to zwykle kilkanaście procent rocznego rachunku za paliwo.
Robocizna operatora — osobno czy w stawce
Przy wynajmie maszyny z operatorem stawka musi zawierać pełny koszt pracownika: wynagrodzenie, składki, urlopy, szkolenia, badania, odzież. Praktyczny mnożnik do wynagrodzenia brutto to 1,2–1,3.
Warto też uwzględnić godziny, w których operator jest opłacany, a maszyna nie pracuje — dojazdy, przestoje pogodowe, oczekiwanie na front robót. Przy pracach sezonowych to bywa 15–25 procent czasu.
Przykładowa struktura kosztu
Dla maszyny kompaktowej o wartości 250 tys. zł, pracującej 800 mth rocznie, proporcje wychodzą zwykle mniej więcej tak: koszty stałe 45–55 procent, paliwo 20–25 procent, eksploatacja i naprawy 15–20 procent, pozostałe 5–10 procent.
Oznacza to, że przy spadku obłożenia o jedną trzecią koszt jednostkowy rośnie o kilkanaście procent — i to jest główne ryzyko przy zakupie maszyny „na wyrost”.
Co zrobić z wynikiem
Policzony koszt motogodziny to dolna granica, poniżej której nie schodzisz nawet w przetargu. Marża liczy się od niego, a nie od stawki rynkowej.
Jeżeli wynik wychodzi wyżej niż stawki w regionie, problem nie leży w kalkulacji, tylko w obłożeniu maszyny albo w klasie sprzętu dobranego do zleceń. To informacja biznesowa, nie powód do zaniżania wyceny.
Zasady prowadzenia ewidencji środków trwałych i amortyzacji, przydatne przy przypisaniu kosztów stałych, opisuje portal podatkowy Ministerstwa Finansów.













